O ZACZAROWANYCH SKARBACH NA CIESZYŃSKIM ZAMKU

Poszukiwanie skarbów wg. Georgiusa Agricolasa "De re metallica libri XII" ok.  1556.

W jednej z podcieszyńskich wsi pasterka imieniem Zuzka, pojąc w polnym źródle bydło, dostrzegła wystający z ziemi przedmiot. Podeszła bliżej, żeby przyjrzeć mu się z bliska. Był to cynowy dzban, po brzegi wypełniony złotymi monetami. Najpewniej woda zmyła warstwę ziemi, którą ów dzban był przysypany. Zuzka zawiadomiła o tym znalezisku swoich gospodarzy – Jerzego i Marię Saków, a ci wydobyli dzban z ziemi. Gdy wieść o znalezisku dotarła na cieszyński zamek do książęcego regenta, całą trójkę uwięziono w zamkowych lochach.

Gospodarz Sak oddał wówczas dzban, utrzymując uparcie, że niczego w nim nie znalazł. Książęcy urzędnicy dostrzegli jednak wewnątrz ślady wskazujące na obecność złota. Wszystkie trzy osoby zastraszono pokazując im narzędzia tortur w nadziei, że ci wyjawią prawdę. Mimo to nadal twierdzili uparcie, że złota w środku nigdy nie było.

Zwrócił się zatem książęcy regent o pomoc w tej sprawie do Stanów Śląskich we Wrocławiu. Tam urzędnicy zalecili, żeby trzymać więźniów dalej pod kluczem. Należało przede wszystkim sprawdzić, czy nie mają oni zdolności różdżkarskich, które pozwalają odnajdywać ukryte w ziemi skarby. Polecono dać gospodarzowi Sakowi różdżkę.

Ten wnet zobaczył w niej szansę ratunku. Posługując się różdżką, wskazał w obrębie cieszyńskiego zamku trzy miejsca, w których miały się znajdować zakopane skarby. Ucieszony regent cieszyński nakazał we wskazanych przez Saka miejscach rozkopać ziemię. Niestety okazało się, że ziemia nie skrywała żadnych skarbów. Przyprowadzono zatem z zamkowego lochu Saka, który nie stracił pewności siebie i oświadczył:

- Skarby istnieją na pewno, lecz przed ludzkimi oczyma zostały utajone przez złe duchy. Aby je odpędzić, należy zastosować szczególnie silny amulet, który można uzyskać od czarownicy mieszkającej za opawskim ratuszem. Po amulet ten gotów jestem udać się wraz z żoną do Opawy.

Kompletnie obałamucony możliwością odkrycia zaczarowanego skarbu regent, przystał na jego propozycję. Sak przyrzekł, że w każdej chwili będzie do jego dyspozycji. Nie czekając jednak dłużej na powrót regenta, natychmiast uciekł wraz z żoną na Węgry, a tam przenosił się z miejsca na miejsce, aby nie wpaść w ręce żadnej władzy.

---
Źródło: 
J. Ondrusz, Cudowny chleb i inne godki śląskie, Karwina 1996