Pewnego dnia w czasie polowania młody książę cieszyński Przemko z rodu Piasta poznał piękną dziewoję imieniem Dorotka. Dorotce natychmiast przypadł do gustu ów panicz urodziwy, wykształcony i delikatny, jego zaś serce od razu pokochało pannę piękną i pełną dobroci. I nie minęło wiele czasu, gdy Przemko wprowadził do zamku nad Olzą swą wybrankę jako żonę i prawą panią. Życie ich układało się szczęśliwie, każdy dzień wypełniała miłość i zgoda, zaś umiłowanie wspólnych pieszczot - nie mniej ważne od uniesień ducha - rychło Dorotkę brzemienną uczyniło. Pośród największej radości obchodził Cieszyn i nadolziańskie ziemie narodziny wyśnionej córy książęcej pary- Danusi. Przemko zaś i Dorotka wciąż sycili się swoją miłością, a poddani błogosławili im i za wzór obierali.
Lecz cudze szczęście często zazdrość wywołuje. I tak księcia Przemka upodobała sobie czarownica Sydonia, która pragnęła wydać zań swą córkę Kordulę. Nie raz próbowała namówić Piastowicza, aby Dorotkę odprawił, a na jej miejsce Kordulę na książęcy wyniósł tron. Oburzały Przemka te sugestie bezczelne, toteż przez grzeczność jedynie odpisywał, iż Dorotkę ponad życie kocha i dalszych nagabywań w tej materii sobie nie życzy.
Sydonia wszelako z uczynienia swej córki księżną ani myślała rezygnować. W swoim domostwie czary różne odprawiała i księgi z wiedzą tajemną niestrudzenie przeglądała, aż w końcu sposób na Przemka odnalazła. Oto wybiła talar ze srebra, w którym psie ziele zerwane w czasie pełni na mogile wisielca się znajdowało, moc wyganiania miłości z serca posiadający. A że miał książę sługę przekupnego, przeto zapewniony przez czarownicę o nagrodzie zaszył on nocą ową monetę straszliwą za podszewkę Przemkowego surduta.
Gdy tylko książę przyodział o poranku swój strój, natychmiast serce jego złemu czarowi się poddało. Zdumioną Dorotkę od wieśniaczek i podstępnych suk zwyzywał, po czym od łoża swego do kuchni odprawił, łaskę z tego jeszcze czyniąc. Zapłakana księżna, do rangi służącej zdegradowana, zaklinała go na wszystkie świętości i do opanowania wzywała, gdy jednak skutku jej łzy nie odnosiły, ze załamanym sercem do posług kuchennych ruszyła, Danusię pierwej u swej krewnej ukrywając. Czasem jedynie wychodziła nad Olzę, na zły los przed utopcami się żaląc.
Przemko zaś na zaloty Korduli życzliwie odpowiedział i ślub na cieszyńskim zamku wyznaczył. I choć na ponowne małżeństwo księcia po cichu szemrano, nikt woli jego sprzeciwić się nie odważył. Przygotowywały się przeto zamek i miasto do zaślubin, a rychło orszak nowej oblubienicy ku warowni nadciągnął.
W owym czasie Dorotka, upokorzona i zasmucona, lecz wciąż Przemka kochająca, podniosła porzucony przez niego surdut, aby mimo bólu serce przenikającego guziki doń przyszyć. Wybrała się więc na dziedziniec, gdzie światło słoneczne w owym dziele sprzyjało. Kiedy przyszywała guziki, zanosząc się płaczem, wyczuła pod palcami przedmiot za podszewką zaszyty. Rozcięła materiał, a przeklęty talar Sydonii do zamkowej potoczył się studni i w jej głębinę z pluskiem upadł. Wtem woda w studni się zagotowała, a zły czar zamek opuścił. W owej chwili wychodził na dziedziniec książę Przemko, Natychmiast upadł przed Dorotką na kolana i o wybaczenie żebrać począł. Ona zaś rozumiejąc już, iż zaklęcie na nim dotąd ciążyło, w niepamięć puściła upokorzenia i do serca mocno swego małżonka przytuliła, weseląc się, iż wolę swoją i miłość dawną odzyskał.
Książę Przemko sprawy swoje do końca uporządkował. Dorotkę ponownie na komnaty uroczyście wprowadził, nakazując na nowo składać jej hołdy księżnej należne, po czym po Danusię posłał, aby w zamku należytej czci i opieki zażywała. Orszak Sydonii i Korduli przepędził i psami poszczuł, a gdy nad Olzą wściekłe czarownice przejeżdżały, utopce, narzekaniami Dorotki wzruszone, w wodną otchłań na zawsze je wciągnęły. Z woli księcia sługa zdradziecki także zamkowe mury opuścić musiał, w niesławie i wstydzie przez Cieszyn przemykając. Przemko zaś, Dorotka i Danusia na cieszyńskim zamku żyli w szczęściu niezwykłym, miłością własną i szacunkiem poddanych się ciesząc.
---
Źródła:
B. Sala, Legendy zamków karpackich, Olszanica 2017
